17.9 C
Śrem
czwartek, 7 lipca, 2022
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_img
- reklama -spot_imgspot_img
spot_img

Desperacko pragną wody

Wielu mieszkańców Szołder czy Iłówca, a także dalszych miejscowości w kierunku Czempinia, żali się i skarży, że od tygodni nie mają dostępu do wody. Albo jest on mocno ograniczony. Wieszają przysłowiowe psy na gminie i zarzucają wójtowi, że nie robi nic, aby tę sytuację zmienić. Wójt z kolei odpowiada, że przepisów nie można zmienić.

Temat braku wody w części miejscowości w gminie Brodnica nie jest nowy. Odkąd rozpoczęły się prace remontowe stacji uzdatniania wody, rozpoczęły się problemy niektórych mieszkańców.

Wody ma brakować od miesięcy

Ludzie już nie wytrzymują nerwowo z powodu codziennego braku wody – mówi sfrustrowany pan Rafał z Szołder. – Braki wody trwają już ok 2 miesięcy lecz apogeum jest teraz gdy na dworze upały powyżej 30 stopni a w miejscowości od godziny 7 rano do 22 codziennie nie ma wody. Nie ma czy się umyć. Wodę do mycia musimy kupować w sklepie. Nie wspominając już o toalecie – wymienia rozżalony. Wskazuje, że woda zostaje włączona dopiero na noc i on musi myć się dopiero po północy, żeby na rano móc czystym udać się do pracy. – To już jest przesada – kwituje.

Proszę sobie wyobrazić jak muszą funkcjonować osoby, które wstają rano do pracy lub szkoły, a po godzinie 23 muszą zająć się zmywaniem, praniem, kąpielą i zbieraniem wody pitnej na kolejny dzień. Nie wspomnę już o utrapieniu jakim jest brak dostępu do wody związany z opieką nad małymi dziećmi lub seniorami 80/90+… I teraz proszę spróbować znaleźć cenzuralne słowo na określenie towarzyszących ludziom emocji – wtóruje mu pani Maria.

Natomiast pani Justyna potwierdza, że wody nie ma przez cały dzień i zaczyna lecieć dopiero w godzinach wieczornych.

Ci zdesperowani i zmęczeni sytuacją ludzie to tylko garstka osób, która zdecydowała się o problemie mówić głośno. Emocje jednak im się udzielają i zaczynają obwiniać o tę sytuację wójta Marka Pakowskiego. Pojawiły się nawet oskarżenia, że urzędnicy zakręcają wodę w dzień i odkręcają w nocy.

Zdecydowanie te absurdalne zarzuty odpiera Marek Pakowski, wójt gminy Brodnica. – Proszę mi wierzyć, że nikt z urzędników ale też pracowników Śremskich Wodociągów nie manipuluje zasuwami – tłumaczy wójt. – Mnie ta sytuacja już też męczy ale przepisów musimy się trzymać. Rozumiem zdenerwowanie oraz frustrację mieszkańców ale mam nadzieję, że ten tydzień będzie tygodniem włączenia naszej tymczasowej stacji uzdatniania. Raz jeszcze zapewniam, że nikt celowo tego mieszkańcom nie zgotował, wymusił to czas i prawie całkowite zużycie całej naszej stacji – wyjaśnia.

Mieszkańcy nadto dziwią się, że w upalne dni, kiedy żal lał się z nieba i aż prosiło się o kąpiel wody nie było. A kiedy padał deszcz – co miało miejsce w ostatnich dniach – wody z kranu było pod dostatkiem.

To jednak da się logicznie wytłumaczyć. Woda do gminy dostarczana jest ze stacji w Gaju. Po drodze dociera do kolejnych miejscowości, w tym również do samej Brodnicy, a dalej – jeśli ciśnienie na to pozwala – trafia do Szołder czy Iłówca. W rzeczywistości nie trafia, albo bardzo rzadko.

Więcej znajdziesz w czwartkowym e-wydaniu!

Zamów dostęp do cyfrowego wydania już teraz!

Michał Czubak
Michał Czubak
Dziennikarz. Publikował w prasie i telewizji m.in. w Polska The Times, Głos Wielkopolski, TV Wielkopolska.

A to ciekawe