17.9 C
Śrem
czwartek, 7 lipca, 2022
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
Strona głównaAktualnościNa sygnaleWybuchu nie było. Obecności gazu też nie stwierdzono
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_img
- reklama -spot_imgspot_img
spot_img

Wybuchu nie było. Obecności gazu też nie stwierdzono

Znamy więcej szczegółów strażackiej interwencji, jaką przeprowadzono w jednym z mieszkań przy ul. Powstańców Wlkp. w Śremie. Obecności ulatniającego się gazu nie stwierdzono.

W sobotni wieczór, po godzinie 22 śremska straż pożarna oraz ochotnicy z Pyszącej postawieni zostali w stan alarmu w związku ze zgłoszeniem, jakie otrzymali z WCPR.

Zgłaszający, mieszkaniec jednego z bloków przy ul. Powstańców Wlkp., poinformował, że usłyszał huk, a następnie poczuł woń gazu. Ratunkowa kawalkada wyruszyła.

Po kilku chwilach strażacy byli na miejscu.

Ratownicy porozmawiali ze zgłaszającym. Weszli do mieszkania, które on zajmował. Mierniki strażaków nie wykazały żadnego zagrożenia gazem. Również nie było czuć charakterystycznego zapachu, jaki wydzielany jest przez gaz. Także nie stwierdzono jakichkolwiek śladów wskazujących na wybuch.

Dla bezpieczeństwa jednak profilaktycznie odcięto dostęp gazu do mieszkania i powiadomiono pogotowie gazowe.

Technicy z gazowni nadjechali po kilkunastu minutach. Również ich sprzęt nie wykazał żadnego zagrożenia wskazującego na rozszczelnienie instalacji gazowej. Gaz jednak do mieszkania nie został podłączony. Tym musi zająć się odpowiedni instalator posiadający uprawnienia. Do tego czasu lokatorzy mają zakaz korzystania z kuchenki gazowej.

Czymże był ten głośny huk, o którym mówił zgłaszający? Możliwe, że słyszał odgłosy petard, albo coś zupełnie innego. Jak jednak wyjaśnić zapach gazu w mieszkaniu, który również miał poczuć? To już wie tylko sam on.

Michał Czubak
Michał Czubak
Dziennikarz. Publikował w prasie i telewizji m.in. w Polska The Times, Głos Wielkopolski, TV Wielkopolska.

A to ciekawe