17.9 C
Śrem
czwartek, 7 lipca, 2022
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
Strona głównaSportTrzy punkty po „samobóju” w 93 minucie
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_img
- reklama -spot_imgspot_img
spot_img

Trzy punkty po „samobóju” w 93 minucie

Kuriozalny gol zdobyty w 93 minucie przez obrońcę rywali zapewnił piłkarzom KSGB Manieczki zwycięstwo nad Maratończykiem Brzeźno.

Po słabym występie z Orlikiem Miłosław i porażce 0:1 trener Michał Mocek mocno przemeblował wyjściową „jedenastkę”, a formacja defensywna była zupełnie inna. Gospodarze posiadali inicjatywę, a aktywni na skrzydłach byli Mikołaj Berger i Mateusz Mocek, którzy siali największe zagrożenie. Dobrze spisywał się jednak bramkarz rywali, który obronił także strzał Borysa Kaptura po rzucie rożnym. Goście zagrozili raz, kiedy poza polem karnym interweniował Rafał Jańczyk. Bramkarz KSGB chciał wybić piłkę głową, ale źle obliczył jej lot i ta go przelobowała. Nie wykorzystał jednak tego napastnik rywali, który mógł sobie spokojnie przyjąć, ale strzelił z pierwszej piłki i nie trafił.

Po zmianie stron miejscowi dalej dążyli do zdobycia gola dającego prowadzenie. Efektowny strzał nożycami Kacpra Poźniaka kapitalnie wybronił bramkarz, który skutecznie interweniował także po strzałach Bergera. Najlepszą okazję miał jednak Aleksander Kaptur, który mógł wyłożyć piłkę do pustej bramki Mateuszowi Grabnemu, ale zdecydował się kończyć sam i znów góra był bramkarz rywali. Niewiele brakowało, a niewykorzystane okazje zemściłyby się w 78 minucie. Goście wyprowadzili jedną z nielicznych kontr, po której napastnik miał świetną okazję. Po podaniu wzdłuż bramki wystarczyło dołożyć nogę, ale ten chciał sobie poprawić i Rafał Jańczyk zdołał się przesunąć z krótkiego słupka na dalszy i rzucił się pod nogi rywala ratując zespół. Gdy wydawało się, że padnie bezbramkowy remis w 92 minucie szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy KSGB. Po dalekim zagraniu w pola karne Kacpra Komorowskiego obrońca Maratończyka w niegroźnej wydawało się sytuacji chciał zagrać głową do swojego bramkarza, ale uczynił to na tyle niefortunnie, że piłka wylądowała w siatce i trzy punkty zostały w Manieczkach.

Co nam „Bozia” w meczu z Orlikiem zabrała to teraz oddała – powiedział trener Michał Mocek. – Tamten mecz zasłużenie jednak przegraliśmy, a uważam, że ten mimo szczęśliwych okoliczności zasłużenie wygraliśmy – dodał.

Poprzedni artykułDni trenera Sciaka policzone?
Następny artykułNIE ZATRZYMUJĄ SIĘ!

A to ciekawe