17.1 C
Śrem
sobota, 2 lipca, 2022
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
Strona głównaSportKoniec złudzeń, koniec marzeń?
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_img
- reklama -spot_imgspot_img
spot_img

Koniec złudzeń, koniec marzeń?

Rozczarowanie i ogromny zawód przeżyli kibice, którzy wybrali się na inauguracyjny pojedynek Warty z Orłem Mroczeń. Goście sprawili nie lada niespodziankę i wygrali w Śremie 1:0. Wszystko więc wskazuje na to, że choć runda rewanżowa dopiero się rozpoczęła, to marzenia o awansie do IV ligi będzie trzeba odłożyć na kolejny sezon.

Przed startem rundy wiosennej zarówno trener Hubert Sciak, jak i wiceprezes Marcin Kowalczyk mocno podkreślali w wywiadach, że mimo straty ośmiu punktów Warta będzie się chciała liczyć w walce o drugie miejsce, a celem są baraże o IV ligę, które właśnie ta lokata zapewnia.

Kolejne trzy punkty straty
Na inaugurację do Śremu przyjechał 11 w tabeli Orzeł Mroczeń, którego Warciarze na ich boisku ograli 3:0. Mimo iż za kartki pauzowali Maciej Pawłowski i Konstanty Sydorenko, a zagrać nie mogli także kontuzjowani Dawid Forszpaniak (był co prawda na ławce rezerwowych, ale do gry jeszcze się „nie nadawał”), Dominik Mucha, Patryk Muras i Marcin Popiół, to jednak wszyscy liczyli na pewne zwycięstwo. Warciarze mieli zacząć odrabiać straty, a tymczasem przegrali, w efekcie rywale uciekli i zwiększyli dystans o kolejne trzy punkty.

Konsternacja w 5 minucie
Mecz ułożył się fatalnie dla śremskiego zespołu. Już w 5 minucie przy linii autowej debiutujący w Warcie Maciej Skrzypczak przegrał pojedynek z rywalem, który zagrał idealnie do napastnika, a ten uderzył z pierwszej piłki tuż przy słupku i na stadionie nastąpiła konsternacja, bo goście objęli prowadzenie. Mało tego Skrzypczak nabawił się urazu (odnowiła się kontuzja kolana) i musiał opuścić boisko. Zastąpił go Jakub Kozłowski. Goście cofnęli się na własną połowę i czyhali na okazje z kontry. Z kolei Warciarze przeważali, chcieli szybko wyrównać, ale nie potrafili tego dokonać. Trzy okazje ku temu okazje, w tym dwie bardzo dobre miał Patryk Słomczyński, ale żadnej nie wykorzystał. Niewiele za to brakowało, a przed przerwą podwyższyliby rywale. Najpierw strzelili gola tyle, że ze spalonego, a w samej końcówce Piotr Janicki przegrał pojedynek biegowy z napastnikiem rywali, który na szczęście nie trafił w bramkę.

Bili głową w mur
Drugą połowę Warciarze rozpoczęli obiecująco. „Usiedli” na rywali i wydawało się, że wyrównujący gol musi paść. Tymczasem świetny strzał Bartosza Skrzypczaka kapitalnie obronił bramkarz Orła, który był mocnym punktem zespołu. Potem jednak śremianie bili głową w mur i niewiele im wychodziło. Dośrodkowania Tylczyńskiego i Słomczyńskiego nie dochodziły celu, a strzał Skrzypczaka wylądował na bocznej siatce. Brakowało klarownych okazji, a rywale wyprowadzili dwie kontry, po których mieli dwie tzw. „setki”. Wartę od utraty gola ratowali Piotr Janicki, który wybił piłkę z pustej bramki, a także Dominik Sobel, który w sytuacji sam na sam sparował strzał na poprzeczkę. W końcówce okazję do wyrównania miał jeszcze Kamil Szymandera, który uderzył mocno zza pola karnego, ale w środek bramki i wynik nie uległ zmianie, a po końcowym gwizdku ze zwycięstwa cieszyli się goście.

Swoje mecze pewnie wygrali z kolei Krobianka Krobia, Polonia Leszno i Ostrovia Ostrów.

Reasumując, jeśli podopieczni Huberta Sciaka nie potrafili wygrać z niżej notowanym rywalem, to nie ma się chyba co łudzić i trzeba zejść na przysłowiową ziemię, a o awansie zapomnieć.

WIĘCEJ, CZYLI… SKŁADY, WYNIKI, TABELE I OPINIA TRENERA HUBERTA SCIAKA
W WYDANIU PAPIEROWYM

A to ciekawe