21.5 C
Śrem
sobota, 2 lipca, 2022
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img

spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
Strona głównaSportChcemy awansować, ale ciśnienia nie ma!
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_imgspot_img
- reklama -spot_img
- reklama -spot_imgspot_img
spot_img

Chcemy awansować, ale ciśnienia nie ma!

Z MARCINEM TOMASZEWSKIM – GRAJĄCYM TRENEREM POGONI KSIĄŻ, O MINIONEJ RUNDZIE JESIENNEJ ROZMAWIAŁ MACIEJ FUJAK

Rundę jesienną zakończyliście na drugim miejscu z dorobkiem 23 punktów, na które złożyło się 7 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. To wynik zadowalający i satysfakcjonujący, czy też mogło być lepiej bądź gorzej?
– Zawsze może być lepiej, ale i gorzej. Myślę jednak, że możemy być z tej rundy zadowoleni. Po dobrym początku zaczęły się problemy kadrowe, wypadło kilku zawodników i gdyby przed sezonem nie dołączyli do nas Marek Idkowiak z UKS Śrem, Stanisław Kiel z Phytopharm Klęka i dwa juniorzy z Polonii Środa – Dawid Kropski i Krzysztof Wieliński, to mielibyśmy problem. W efekcie w środku rundy pogubiliśmy punkty, bo zabrakło nam siły rażenie w ofensywie, ale poukładaliśmy to na nowo i końcówka znów była dobra dzięki czemu efekt końcowy wyszedł taki, który nas zadowala.

Pozycja wyjściowa, by atakować awans jest dobra. Chcecie walczyć o powrót do „okręgówki”?
– Pewnie, że chcemy. Taki od samego początku był i jest nasz cel. Ciśnienia jednak nie ma, że musimy. Na pewno zrobimy wszystko, aby tak się stało, a jak będzie to się okaże w praniu. Liczę na to, że w tej zimowej przerwie zawodnicy kontuzjowani dojdą już do siebie, przepracują okres przygotowawczy i pomogą nam wiosną walczyć o awans. Jestem dobrej myśli, ale tak jak mówię wszystko zweryfikuje boisko.

Zgodzi się trener, że najsłabszy mecz zagraliście w Manieczkach. A jaki było najlepsze spotkanie w wykonaniu Pogoni w tej rundzie?
– To prawda. W Manieczkach zagraliśmy fatalnie i tak na dobrą sprawę był to jedyny taki nasz słaby występ. Przegraliśmy też w Fałkowie, ale tam pojechaliśmy bez sześciu podstawowych zawodników, a i tak zagraliśmy niezłe spotkanie. Co do najlepszego meczu, to ciężko ocenić. Były spotkania, w których zwycięstwa przyszły nam bardzo łatwo, bo zdominowaliśmy rywali. Najbardziej cenię sobie jednak chyba zwycięstwo w Pyzdrach z Wartą, gdzie na trudnym terenie wygraliśmy 4:2 z zespołem z czołówki tabeli.

W walce o awans liczy się pięć drużyn, a poza Szturmem Junikowo wy cztery z nich wiosną będziecie podejmowali na własnym boisku. To dla Was dodatkowy atut, bo u siebie jesteście znacznie mocniejsi, co pokazaliście także na boiskach klasy okręgowej.
– Zgadza się. U nas zawsze gra nam się łatwiej. Tutaj trenujemy, a wiadomo, że mamy fajne, zadbane boisko i dzięki temu możemy grać ładniej dla oka. Na wyjazdach różnie to z tymi „murawami” bywa i wówczas mamy kłopot, aby się z tym oswoić. W rewanżach zagramy o jeden mecz więcej niż to miało miejsce na jesień.
Generalnie to dla nas duży plus, że czołówkę wiosną mamy „u siebie”.

WIĘCEJ W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU GAZETY

Poprzedni artykułTegoroczne ostatki
Następny artykułZnamy pucharowe pary

A to ciekawe