9.5 C
Śrem
poniedziałek, 18 października, 2021
Strona główna Sport Porażka z Astrą, czyli… każda passa ma swój koniec
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Porażka z Astrą, czyli… każda passa ma swój koniec

Po 38 meczach bez ligowej porażki na koncie zakończyła się świetna passa piłkarzy Warty. Serię tą przerwała Astra Krotoszyn, która w 5 kolejce V ligi pokonała śremski zespół 2:1.

Podopieczni Huberta Sciaka źle weszli w mecz. W 4 minucie pierwszy rzut rożny dla gospodarzy przyniósł im bowiem bramkę dającą prowadzenie. Warciarze od razu wzięli się za odrabianie straty. Świetna ku temu okazja była w 18 minucie, bo po ręce obrońcy Astry w polu karnym sędzia podyktował „jedenastkę”. Tej jednak na bramkę nie zdołał zamienić Patryk Słomczyński, którego strzał obronił bramkarz. Śremianie mocno przydusili i wyrównujący gol wisiał w powietrzu. Po rożnych dobre okazje mieli Maciej Pawłowski i Piotr Janicki, ale nieczysto uderzyli piłkę. W końcu w 31 minucie dopięli swego. Dośrodkowanie Krzysztofa Chwaliszewskiego wykorzystał Patryk Słomczyński. Przed przerwą szansę miał jeszcze Dawid Forszpaniak, ale wynik się nie zmienił.

Wydawało się, że swoją przewagę piłkarze Warty udokumentują w drugiej połowie i przełoży się to na bramki. Tymczasem w 54 minucie znów zabrakło koncentracji. Złe otwarcie gry Damiana Zimowskiego przełożyło się na stratę piłki w środku pola, a potem faulem tuż przed polem karnym sytuację ratował Maciej Pawłowski. Rzut wolny gospodarze zamienili na bramkę i ponownie wyszli na prowadzenie. Mimo iż czasu na zmienienie niekorzystnego wyniku było sporo, to Astra zdołała utrzymać wynik do samego końca. Co prawda Patryk Kryszak trafił do siatki, ale sędzia gola nie uznał, bo dopatrzył się spalonego. Dwukrotnie sam na sam z bramkarzem wychodził także Forszpaniak, ale i w tym przypadku chorągiewka arbitra została podniesiona do góry. W 90 minucie przed szansą na wyrównanie stanął jeszcze Słomczyński, ale zamiast strzelać szukał podania i przekombinował.

Wiadome było, że kiedyś ta nasza passa się skończy. Boli jednak, że po takim meczu, którego nie powinniśmy przegrać – powiedział trener Hubert Sciak. – Wbrew pozorom nie graliśmy źle. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale brakowało ostatniego podania, które otworzyłoby drogę do bramki. Mam pretensje do zespołu o brak koncentracji, bo Ubu bramek dla rywali można było uniknąć. Piłka bywa czasem niesprawiedliwa. Trzeba teraz skupić się na najbliższym meczu z Kanią i rozpocząć nową serię – dodał.

W sobotę o 16.30 Warta zagra w Gostyniu z miejscową Kanią.

Poprzedni artykułZrobili krok do mistrzostwa
Następny artykułOsłabieni nie dali rady

A to ciekawe

Autobus stanął w płomieniach. Nocna akcja strażaków

Nocą, kilka minut po godzinie 3, straż pożarna została powiadomiona o pożarze autobusu jak się później okazało na ul. Włókniarzy w Śremie. Zgłoszenie było...

Uwijali się, jak w ukropie. Zamenhofa już otwarta

W czwartek 7 października rozpoczął się remont ul. Zamenhofa w Śremie. Natomiast już w piątek 15 października w godzinach wieczornych z ulicy zniknęła większość...

30-lecie Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Religijnej Śremsong

Cykl koncertów inauguruje obchody 30. rocznicy Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Religijnej Śremsong, którego finałem będzie koncert jubileuszowy w maju 2022 roku. Organizatorem koncertów jest Janusz...