3.8 C
Śrem
wtorek, 30 listopada, 2021
Strona główna Aktualności Śrem Poznajcie historię Borysa
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Poznajcie historię Borysa

W czwartek, 1 lipca obchodziliśmy Dzień Psa. Z tej okazji na stronie Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju pojawił się poruszający wpis. Pracownicy schroniska przedstawili historię wyjątkowego psa – Borysa. Psa trudnego, wymagającego szczególnej miłości i… cierpliwości, które poskutkowały wspaniałą przyjaźnią.

Publikujemy oryginalny wpis Magdaleny Pękały, pracownicy schroniska, która postanowiła przedstawić historię Borysa.

– Dzisiaj świąteczny dzień, dzień psa, więc postanowiłam wam opowiedzieć historię psa wyjątkowego, Borysa. Szczególnego nie tylko dla mnie, choć nie ukrywam, że jest jednym z moich ulubieńców. Historia będzie szczególna, bo opowiedziana przez trzy ważne w jego życiu kobiety…- rozpoczyna opowieść Magda Pękala.

Magda

Borys pojawił się w schronisku w 2015 roku jako pies agresywny. Oddany przez właściciela, bo… w sumie już sama nie pamiętam powodu, ale wyboru nam nie pozostawił, albo odbierzemy psa albo go zabije…

Od początku były z nim same problemy. Zamieszkał w kojcu wewnętrznym, ze względu na zabieg kastracji, któremu został u nas poddany. Do jego kojca mało kto był się w stanie zbliżyć. Reagował bardzo dużą agresją. Tak naprawdę wejść do niego mógł tylko Grzegorz, nasz behawiorysta oraz Wiesiu i Wojtek, nasi opiekunowie zwierząt. Początki jego pamiętam jak przez mgłę, każda próba wejścia do niego kończyła się atakiem. Sama nie wiem kiedy dokładnie stał się on dla mnie ważny. Pamiętam jednak, kiedy zwróciłam na niego większą uwagę.

Przechodziłam kiedyś kwarantannę, sprawdzając co słychać u psów i zobaczyłam Kubę, który siedział z Borysem w kojcu przytulając się do niego. Postukałam się w głowę i powiedziałam do niego, że nie jest normalny i że kiedyś Borys go pogryzie. Wtedy jednak wszystko się zmieniło. Kuba postanowił odczarować dla mnie tego psa i pokazać jaki potrafi być wierny i oddany… Zakochałam się…

Wkrótce pod czujnym okiem Grzegorza zaczęła się nauka jak funkcjonować na początku obok tego psa, a później z nim. Długie godziny siedzenia z nim w kojcu, nauka zakładania kagańca, a w końcu pierwsze spacery. W którymś momencie narodziła się w głowie nadzieja, że chciałabym, żeby miał dom. Dom, w którym będzie kochany i w którym opiekun zrozumie jego potrzeby. W pewnym momencie w jego życiu pojawili się Marta i Łukasz, jego opiekunowie wirtualni. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale zarówno ja, jak i oni, chcieliśmy, aby mógł wychodzić na spacery, aby poznawał ludzi i aby im zaufał…

Marta

Marzec 2017 r., moja pierwsza wizyta w Gaju i miłość od pierwszego wejrzenia – Borys. Przez kilka lat przyjeżdżałam w zasadzie tylko do niego podobnie jak Asia i Miron, u których Borys znalazł w kwietniu tego roku dom marzeń.

Pamiętam każdy spacer, buziaka, podanie łapy, jego lepsze i gorsze dni, każde pożegnanie. Miałam ogromne poczucie winy, że ze względu kocich rezydentów, mimo podjętych prób, nie mogę go zabrać do siebie. Adopcja Borysa przez Asię i Mirona była najpiękniejszym prezentem jaki mogłam dostać. Codziennie oglądam zdjęcia. Widzę jak cieszy się spacerami, nadrabia stracone lata i żyje pełnią psiego szczęścia. I co tydzień w Gaju podchodzę do jego pustego kojca i upewniam się, że moje marzenie się spełniło.

Asia

Nasza Gajowa historia zaczęła się prawie 7 lat temu i to od kota, który jest z nami do dzisiaj. Potem był pierwszy weekend spacerowania i nasza pierwsza wizyta w schronisku. Pamiętam, że się mocno wymalowałam, żeby nie ryczeć. No cóż, nie pomogło!

Trzy lata temu jeden z psów, z którym wychodziliśmy co tydzień pojechał do domu i Julka zaproponowała żebyśmy wzięli któregoś z psów trudnych/agresywnych i tak trafiliśmy do Magdy, a razem z nią pod kojec Borysa, psa, który zwracał naszą uwagę, ale wiedzieliśmy, że na wyjście z nim „trzeba zasłużyć”.

Pierwsze wyjście w kagańcu i ja, która nie boi się żadnych psiaków autentycznie czułam przed nim respekt. Na drugim spacerze nie wytrzymałam i ściągnęłam mu ten kaganiec, bo przecież jak tu się tulić z tym żelastwem na pyszczku . I tak sobie nas zjednywał, skakał na nas non stop, wymuszał swoje trasy na spacerach, ale już nie wyobrażaliśmy sobie weekendu bez wizyty u niego.

Wiedzieliśmy, że szanse na dom są bardzo małe, że to starszy pies po przejściach. Więc nie pozostało nam nic innego jak kupić/stworzyć dom dla niego no dla nas troszkę też . Jak to mówią, marzenia się nie spełniają tylko trzeba je spełniać i mimo przeciwności, mimo szalejącej pandemii, udało się. Jest nasz piesio, nasz Borys na swoim ogródku w swoim domu, no naszym trochę też. A największym naszym marzeniem są teraz kolejne wspólne lata.

– Dziewczyny, dziękuję wam za napisanie tak cudownej historii dla Borysa. Miron, Łukasz, Grzegorz, Kuba, Darek bez was ta historia również nie byłaby kompletna… – dodaje Magda.

Borys ma dziś 15 lat, od kilku miesięcy mieszka z Asią i Mironem. – Nasze marzenie się spełniło. Nie jest już najdłużej przebywającym psem w schronisku, to mało zaszczytne miejsce zajął teraz Bingo, który, mam nadzieję, też znajdzie swoich ludzi poza schroniskiem, bo u nas już takich posiada – zapewnia.

Dominika Górna
Dziennikarz, politolog i kibic speedwaya

A to ciekawe

Komputery dostaną drugie życie – trafią do szkół

W Powiatowym Urzędzie Pracy wymieniono sprzęt komputerowy. Ze środków starostwa powiatowego w Śremie zakupiono nowe urządzenia. Stare sprzęty jednak nie trafią na złom, ale...

Jednak będą posługiwać się paszportem covidowym

- Podczas wtorkowego spotkania, wspólnie uznaliśmy, że zależy nam przede wszystkim na bezpieczeństwie. Ustaliliśmy pewne zasady, które pozwolą nam aktywnie uczestniczyć w spotkaniach Klubu...

Doceniają swoją kobiecość

Projekt „Kobiecość To Ja” jest odpowiedzią na potrzeby kobiet z niepełnosprawnościami, które również pragną czuć się bezpiecznie i komfortowo. Uczestniczkami projektu są kobiety z...