16.2 C
Śrem
piątek, 20 maja, 2022

- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Milczący głos radnych

Kwietniowa sesja rady miejskiej przebiegła sprawnie i bez zbędnych zakłóceń. Żaden radny nie zabrał głosu w dyskusji nad przedstawionymi przez burmistrza projektami uchwał. Wszyscy głosowali jednomyślnie.

Radni podjęli na sesji siedem uchwał. Zmieniono uchwałę budżetową na 2021 rok, przyjęto Strategię rozwoju gminy Książ Wlkp. na lata 2021-2030, podjęto uchwałę o udzieleniu dotacji na wykonanie prac konserwatorskich obiektu zabytkowego wpisanego do rejestru zabytków, przyjęto regulamin korzystania z siłowni zewnętrznych na terenie gminy, regulamin ustalania obowiązkowego wymiaru zajęć niektórych nauczycieli zatrudnionych w szkołach prowadzonych przez gminę, regulamin wynagradzania nauczycieli szkół prowadzonych przez gminę i ostatnią uchwałę w sprawie oceny zasobów pomocy społecznej gminy za rok 2020. Wszystkie uchwały podjęto jednomyślnie.

Nikt z radnych nie zabrał na sesji głosu z wyjątkiem radnego Kuderczaka, który spytał burmistrza o efekty spotkania włodarza gminy z wicemarszałkiem województwa.

Dlaczego bez dyskusji?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do milczących sesji i jednogłośnym głosowań. Wprawdzie wszystkie uchwalane na sesji rady uchwały są wcześniej omawiane na komisji wspólnej, ale to nie zmienia faktu, iż każdy kto zechce śledzić obrady tego samorządowego gremium będzie zawiedziony. Brak jakiejkolwiek dyskusji nad projektami uchwał i jednomyślne głosowania, to już standard w tej kadencji rady. Omawianie przygotowanych uchwał na komisji wspólnej zwoływanej przed sesją, wprowadzone jeszcze za czasów nieżyjącego już burmistrza Dudziaka, miało powodować, że wszystkie niejasności i wątpliwości radnych „ucierane” były na komisji, po to by „pranie brudów” odbywało się w wąskim i zamkniętym gronie radnych, a na zewnątrz rada miała się objawiać lokalnej społeczności jako monolit zgodnie podnoszący rękę za wszystkimi projektami przygotowywanymi przez burmistrza i podlegający mu magistrat. Ale czy o to chodzi, by prezentować się „na zewnątrz” jako zgodna rodzina bez jakichkolwiek wątpliwości czy innych propozycji w kwestii omawianych projektów uchwał? A co na to wyborcy, którzy widzą, że rada jest nieskora do podjęcia jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji na sesji plenarnej? Tym bardziej, gdy słyszą: bo problem ten był szczegółowo omawiany i obszernie dyskutowany na komisji – takie zdanie najczęściej słyszymy z ust przewodniczącego rady, ale nie tylko podczas obrad tej rady, także innych, obradujących w innych gminach czy w powiecie. Czy o to chodzi? Czy tak ma wyglądać publiczna debata o sprawach najważniejszych dla gminy? Czy radni zawsze mają takie samo zdanie we wszystkich omawianych kwestiach? Trudno w to uwierzyć, ale na razie, to jest tak jak w piosence Kuby Sienkiewicza „wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie dalej tak jak jest”.

Być może radni rzeczywiście zawsze są zgodni co do meritum i nie mają żadnych wątpliwości co do podejmowanych uchwał, ale już miejscowa społeczność, a przynajmniej niektórzy z nich, już niekoniecznie. Przykład z ostatnich dni, to reakcja na projekt uchwały, podjętej na czwartkowej sesji jednomyślnie, w kwestii udzielenia przez radę dotacji na rzecz parafii w Gogolewie na renowację zabytkowej ambony w miejscowym kościółku wpisanym do rejestru zabytków. Projekt tej uchwały wzbudził mieszane uczucia wśród niektórych mieszkańców gminy, którzy na miejscowym portalu społecznościowym wyrażali swoje niepochlebne opinie, co do kierunku wydatkowania gminnych, a więc wszystkich mieszkańców, pieniędzy na cele zabytków kościelnych a nie na inne, ważne potrzeby dla ich miejscowych społeczności.

Żeby nie być gołosłownym przytoczę fragmenty wpisów na Spotted. Gmina Książ Wielkopolski: „Przeczytałem wpis na spotted o dotacji na ambonę. Znalazłem odpowiedni artykuł. Przecież to jest chore. Budynek urzędu wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy, ławki przed nim poniszczone. Park zniszczony i ubogi. Na rynku oszczędzanie na fontannie, drogi zniszczone, ale na ambonę kasa jest. Jestem osobą wierzącą, ale uważam to za straszne marnotrawienie, już nie mówiąc o braku szacunku wobec osób niewierzących z naszej gminy. Szanujmy się wzajemnie i droga rado rusz głową”. Pod wpisem znalazło się aż 53 polubień.

Kolejny wpis z tego samego dnia (pisownia oryginalna): „Gmina ma zamiar wydać 20 tys na remont ambony czy czegoś tam w kościele w gogolewie, ale szkoła w konarzycach do zamknięcia, wyposażenie placu zabaw w parku pod wszelką krytyką i wiele innych. Średniowiecze malomiasteczkowe. Niech wierni utrzymują swoje budynki. Mi na wymianę okien w domu nic nie dano.” pod tym wpisem znalazło się 41 polubień.

Reakcja społeczna na wpisy to kilkadziesiąt tzw. polubień. To mało czy dużo? Zignorować, czy jednak zabrać głos na sesji i uzasadnić wszem i wobec, dlaczego właśnie na ten cel wydatkowano publiczne pieniądze?

Kilka refleksji natury ogólniejszej

Od pewnego czasu, obserwując sposób zachowania się radnych na sesjach, czy to powiatowej czy gminnych w naszym powiecie, można dojść do wniosku, że mamy do czynienia z powolnym zanikiem publicznej debaty o najważniejszych sprawach dla miejscowych społeczności przez reprezentantów przez tę społeczność wyłonionych. Coś tu jest nie tak. To uwiąd demokracji. Przejawia się tym, że nie można najważniejszych spraw wspólnie przedyskutować i – co ważne – dojść do consensusu, który zadowalałby nie tylko „rządzącą większość” ale i uwzględniał racje radnych z opozycji. Tym, co rządzą, bo akurat są w większości, warto przypomnieć o elementarnej zasadzie demokracji, czyli wysłuchania i wzięcia pod uwagę racji mniejszości. W końcu ktoś kto oddał swój głos na radnego, który jest w opozycji, też ma prawo oczekiwać, że jego reprezentant w radzie będzie w jego imieniu zabierał głos, wnosił na forum rady swoje propozycje rozwiązań i argumentował za nimi, a jego racje będą wysłuchane i uwzględnione w publicznym dyskursie. W przeciwnym razie będziemy mieć do czynienia nie z demokracją, a patokracją czyli zepsutą, zdemoralizowaną demokracją od której tylko krok do autokracji. Mamy na to aż nadto przykładów idących z samej góry, ale czy nam w naszych lokalnych samorządach też o to chodzi? Chciałbym wierzyć, że nie.

Jan Zalewski

A to ciekawe

Motocyklem wbił się pod samochód. Trafił do szpitala

Dziś to już drugie zdarzenie na tym odcinku drogi wojewódzkiej. Wcześniej na centrum ogrodniczego zderzyły się dwa pojazdy. Teraz do niego doszło na wysokości...

Sikorskiego. Zderzenie dwóch aut na prostej

Służby informacje o zderzeniu pojazdów otrzymały około godziny 9.30. Ze zgłoszenia wynikało, że na prostym odcinku drogi wojewódzkiej 310 w Psarskiem doszło do zderzenia...

Zaproszenie na Książkę z autografem – The Wind Of Change

Muzeum Śremskie wraca z cyklem spotkań z autorami książek. – Wracamy w nieco zmienionej formule i w nowej, atrakcyjnej formie – zapewniają organizatorzy. Pierwsze wydarzenie...