7.7 C
Śrem
sobota, 10 kwietnia, 2021
Strona główna Kultura Tomasz Żak debiutuje jako pisarz
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Tomasz Żak debiutuje jako pisarz

W środę, 24 marca na rynku wydawniczym ukazała się książka Tomasza Żaka pod tytułem „Trzydziestka”. Przeczytałam praktycznie jednym tchem. Wielowątkowa intryga, świetny język i nietuzinkowe poczucie humoru.

W małym prowincjonalnym miasteczku, które lepsze czasy ma już za sobą, podczas swoich trzydziestych urodzin zostaje zamordowany Tomek, syn trzęsącego miastem i zwierzęco przywiązanego do stanowiska burmistrza. Rozpoczyna się śledztwo, w które angażują się m.in. lokalny dziennikarz, policjantka po przejściach i znajomi chłopaka. Wszystko dzieje się tuż przed samorządowymi wyborami: chytrość na szczeblach władzy rośnie więc w zastraszającym tempie. Jedno jest pewne: po brutalnym zabójstwie syna prominentnego polityka długo nikt nie zaśnie tu spokojnie… Pytanie tylko, czy ktokolwiek spał spokojnie w miasteczku tuż przed morderstwem? – opis wydawcy, jaki można przeczytać na okładce książki brzmi zachęcająco.

W „Trzydziestce” faktycznie intryga goni intrygę. Bohaterowie są uwikłani w niejedną ludzką tragedię, a polityka średniej wielkości miasteczka zatacza coraz szersze kręgi. Dzieje się tam bardzo dużo. Jest emocjonująco i nieprzewidywalnie.

O procesie powstawania książki, radości z pisania i inspiracji Śremem z Tomaszem Żakiem rozmawia Karolina Mozgwa.

Karolina Mozgwa – Jak wyglądała Twoja droga do debiutu? Czy prawdą jest to, co pisał Marcin Meller, że to on zmotywował Cię do napisania książki? Czy myślałeś już o tym znacznie prędzej?

Tomasz Żak – Było dokładnie tak, jak napisał Marcin, tyle że książkę chciałem napisać już na studiach. Przez ponad 10 lat to we mnie kiełkowało, a „namowa” Marcina okazała się tym bodźcem, którego najwyraźniej potrzebowałem. Zauważył coś, czego nie widziałem ja sam i za to jestem mu dozgonnie wdzięczny.

Jak długo trwała praca nad książką?

Od września 2019 do końca kwietnia 2020. Bywały jednak całe tygodnie kiedy nie pisałem ze względu na inne obowiązki zawodowe.

Czy pracowałaś w jakiś sposób nad swoim warsztatem? Co było dla Ciebie najważniejsze w pisaniu?

– To jest mój totalny debiut jeśli chodzi o beletrystykę. Pisałem czasem jakieś przydługie posty na FB, coś na wzór felietonów. Zresztą w taki właśnie sposób znalazł mnie Marcin. Co było najważniejsze? Chyba to, żeby czytelnik nie nudził się ani na sekundę.

Najlepsza pora na pisanie to…..

Każda! Ja jestem człowiekiem, który najlepiej funkcjonuje w chaosie. Jeśli dzień jest zapchany rzeczami do zrobienia, wtedy działam na najwyższych obrotach, a pisać mogę zarówno nad ranem, jak i w samo południe. Tak samo z miejscem, nie ma dla mnie różnicy czy siedzę przy biurku, czy w samolocie.

Dlaczego postawiłeś na kryminał? Co sprawia, że odnajdujesz się w tej konwencji?

Uwielbiam Jo Nesbo, który zasłynął serią o Harrym Hole. Chciałem zobaczyć, czy mi też uda się stworzyć coś w podobnej konwencji, jednak z większą dawką humoru.

Skąd w ogóle pomysł na taką fabułę? Co było dla Ciebie inspiracją?

Inspiracją może być wszystko – internetowe memy, usłyszana w Żabce rozmowa, muzyka. Wystarczy umieć patrzeć.

Czy utożsamiasz się z którymś z bohaterów ?

– Jasne. Tomek Żak jest po trosze każdym z nich. A w ilu procentach? To już moja słodka tajemnica.

Czytając Twoją książkę miałam wrażenie, że akcja toczy się w Śremie. Odlewnia, promenada nad rzeką, apteka pod Wiaduktem to miejsca, które znamy i jednoznacznie kojarzymy. Co powiesz śremianom jeśli zapytają Cię o miejsce akcji Twojej książki?

Miasto w książce specjalnie nie ma nazwy. Chciałbym żeby to była uniwersalna opowieść, nie tylko skierowana do mieszkańców Śremu, czy jakiegokolwiek innego miasta. Czy pewne miejsca mogą się kojarzyć? Jasne! Ale zapewniam, że nie tylko śremianom.

Będąc radnym działałeś w lokalnej polityce. Czy łatwo było ci pisać o tych samorządowych wątkach? Zaczerpnąłeś z tego okresu swojego życia jakieś inspiracje?

Ja ten okres wspominam jako słodko – gorzki. Chcę myśleć, że udało mi się zrobić kilka ciekawych rzeczy, kilku żałuję z perspektywy czasu. Tak, jak i niektórzy bohaterowie mojej książki. Na pewno łatwiej było poruszać kwestie techniczne – jak przebiega sesja rady miejskiej, jak odbywają się wybory samorządowe. Choć i to znałem wcześniej z pracy w telewizji.

Zastanawiają mnie niektórzy bohaterowie, ich cechy, podobnie brzmiące nazwiska. Burmistrz piszący wiersze, czy jego zastępca Bartłomiej Żelazny. To chyba jasno wskazuje na powiązaniem z konkretnymi osobami?

Widzisz, a od kilku dni dostaje zapytania od znajomych z różnych miast powiatowych skąd znam ich samorządowców! Czyli udało się stworzyć coś, co pokazuje pewne schematy działań i zachowań. Postacie są oczywiście tworami mojej wyobraźni. Co do nazwiska Żelazny – uważny czytelnik zauważy, że to hołd dla Rogera Żelaznego, znanego pisarza fantasy. To był swego czasu mój ulubiony gatunek literacki, a w „Trzydziestce” zaczytuje się w nim Bartłomiej.

Książka jest wielowątkowa a bohaterowie często stają w obliczu życiowych tragedii i borykają się z ciężkimi problemami. Alkohol, używki, życiowe traumy, homoseksualizm. Skąd pomysł, aby każdemu z bohaterów tak bardzo skomplikować życie?

Czy ich życie jest na pewno aż tak bardzo skomplikowane? Mam wrażenie, że każdy z nas zmaga się z czymś, co mogło nas albo złamać albo sprawić, że staliśmy się silniejsi. Dlatego też nie do końca chcę o tej książce myśleć jako o kryminale. To jest opowieść o miłości! Tyle że tej niezdrowej, bo do pieniędzy, władzy, narkotyków.

Aby rzetelnie i wiarygodnie napisać o ww. problemach, to trzeba mieć wiedzę w danym zakresie. Skąd wiedziałeś jakie są np. objawy uzależnienia, jak działa portal randkowy.

Jasna sprawa, a tę wiedzę może mieć każdy z nas. Jeśli masz w kieszeni smartfona z połączeniem internetowym, to jesteś chodzącą encyklopedią. Wystarczy tylko dobrze poszukać.

Twoja debiutancka „Trzydziestka” spotkała się z bardzo pozytywnymi komentarzami. Co czujesz czytając takie komentarze?

Na pewno dumę, wielką radość, ale też pewnego rodzaju presję. Jeśli się za coś biorę, to zawsze wkładam w to sto procent serducha.

Co chciałeś osiągnąć tą książką? Spełnić marzenie, oczyścić się z jakiś emocji czy może pokazać światu, że oprócz zajawki na sport masz też zajawkę na „bycie pisarzem”?

Ja mam zajawkę na życie! I uważam, że trzeba stale szukać siebie, bo samorozwój to chyba najważniejsza rzecz. Cytując pewnego rapera „należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać”.

Czy to prawda, że pracujesz już nad kolejną książką? Co to będzie?

Nie mogę za wiele zdradzić, oprócz tego, że nie będzie to kontynuacja „Trzydziestki” ani też kryminał.

Dziękuje bardzo za rozmowę i gratuluję literackiego debiutu.

- reklama -

Najczęściej czytane

Uwaga! Wilki w gminie Brodnica [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Dotychczas mówiło się tylko o obecności wilków na terenie gminy Brodnica, ale teraz trafiono na namacalne dowody żerowania tych drapieżników w okolicy. W Ludwikowie...

Pożar w Wyrzece. Trwa akcja gaśnicza płonącego budynku mieszkalnego

Krótko przed godziną 10 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze budynku w Wyrzece. Na miejscu jako piersi byli miejscowi ochotnicy z Wyrzeki, którzy ustalili,...

Koronawirus w śremskiej podstawówce!

W Szkole Podstawowej nr 1 w Śremie u jednej z uczennic potwierdzono zakażenie COVID-19. Natychmiast po uzyskaniu tej informacji dyrekcja placówki powiadomiła rodziców uczniów...