2.1 C
Śrem
czwartek, 27 stycznia, 2022
Strona główna Sport Zwycięstwo rodziło się w bólach
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Zwycięstwo rodziło się w bólach

Od wyjazdowego zwycięstwa rundę rewanżową rozpoczęli seniorzy Warty. Podopieczni Huberta Sciaka pokonali w Klęce miejscowy Phytopharm 3:0, choć trzy punkty nie przyszły tak łatwo, jak wskazuje na to sam wynik.

Zwycięstwo z przedostatnią drużyną tabeli wcale nie przyszło łatwo i „rodziło się” w przysłowiowych bólach. Klasa okręgowa ruszyła wcześniej niż przed laty i po zimie boiska nie są jeszcze w pełni gotowa do gry, a to okazało się przeszkodą dla piłkarzy Warty, którzy przyzwyczajeni są do gry na równym, sztucznym boisku w Śremie, gdzie piłka nie Plata figli.

Mecz wyglądał tak, jak można się było tego spodziewać. Warciarze od początku dominowali, a gospodarze cofnęli się na własną połowę całą drużyną i bronili dostępu do własnej bramki. W pierwszym kwadransie biało-niebiescy mieli aż siedem rzutów rożnych, ale z żadnego nie stworzyli większego zagrożenia poza sytuacją, kiedy w boczną siatkę główkował Piotr Janicki. Śremianie bili głową w mur, a najlepszą okazję z gry miał Patryk Słomczyński, który po prostopadłym podaniu Bartosza Skrzypczaka wyszedł sam na sam, ale miał kłopoty z opanowaniem piłki i w efekcie jego strzał zdołał zablokował obrońca Phytopharmu. Gospodarze poważnie zagrozili tylko raz, kiedy Damian Tafelski przegrał pojedynek przy linii końcowej boiska i zawodnik rywali przestrzelił z pola karnego nad poprzeczką.

W drugiej połowie przewaga Warciarzy także nie podlegała dyskusji, ale brakowało konkretów. W końcu jednak defensywa miejscowych skapitulowała. Po kolejnym rożnym piłkę głową do bramki skierował Maciej Pawłowski, który w 65 minucie otworzył wynik spotkania. Potem śremskiej drużynie grało się już łatwiej, bo gospodarze musieli się otworzyć. W 70 minucie podwyższył Kamil Szymandera, a w 79 minucie świetne dośrodkowanie Krzysztofa Chwaliszewskiego na bramkę zamienił Aleksander Jurga. Warciarze mogli wygrać wyżej, bo w końcówce „setki” zmarnowali Patryk Słomczyński (w sytuacji sam na sam strzelił prosto w bramkarza) i Alaksander Jurga, który spudłował z trzech metrów. Gospodarze mogli zdobyć honorową bramkę, bo sam na sam z Dominikiem Sobelem znalazł się Eryk Kowalski. Minął on już śremskiego bramkarza, ale nie trafił do pustej bramki, bo przed strzałem piłka podskoczyła mu na nierówności.

– Przyznaję, że było nerwowo, bo nie potrafiliśmy szybko otworzyć wyniku – mówi trener Hubert Sciak. – Rywale zamknęli się na swojej połowie, a nam na tym nierównym boisku było ciężko o płynne akcje. Ważne, jednak, że skończyło się po naszej myśli i rundę zaczęliśmy zgodnie z planem. Teraz gramy u siebie na sztucznym boisku i wierzę, że styl będzie już o niebo lepszy – dodał.

W sobotę o 17.00 Warta podejmować będzie GKS Jaraczewo.

Poprzedni artykułWygrali mimo osłabienia
Następny artykułWrócili na tory

A to ciekawe

WOŚP 2022. Możesz zdobyć rower Lewandowskiego

30. finał WOŚP tuż tuż. W niedzielę, 30 stycznia wielkie granie. Krówka Mała już dziś prezentuje pierwsze gadżety, które trafiają na licytacje. A wśród...

Chciała uniknąć zderzenia, dachowała

Zdarzenie miało miejsce około godziny 9.20. Na prostym odcinku drogi dachowała toyota yaris. Kobieta, która podróżowała samochodem wyszła z niego o własnych siłach. Wezwano...

Nawrot zostaje. Grupie radnych nie udało się odwołać przewodniczącego

Czworo radnych (Janina Pawełczyk, Jarosław Kaczmarek, Krystian Mejza i Andrzej Michałowski) chciało odwołania Romualda Nawrota z funkcji przewodniczącego rady w Dolsku. Zdaniem tej czwórki przewodniczący...