14.8 C
Śrem
sobota, 21 maja, 2022

Strona główna Aktualności To człowiek zgotował im ten los
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

To człowiek zgotował im ten los

Wydawać by się mogło, że dręczenie zwierząt to zjawisko, który powoli przechodzi do lamusa. Że każdy z nas wie, że zwierząt bić nie wolno. Że zwierzęta trzeba karmić, poić, dbać o porządek w kojcu czy budzie i, co najważniejsze, kochać. Niestety historie, które usłyszałam z ust członków zespołu interwencyjnego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju są porażające. Z ich relacji wynika, że wielu z nas zwierzęta traktuje jak nieczułe przedmioty. – Człowiek. Dla nas to wcale nie brzmi dumnie – mówią wolontariusze schroniska.

Zespół interwencyjny Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju wciąż jest w gotowości. Niezawodny team tworzą pracownicy schroniska oraz wolontariusze. Poświęcają oni każdą wolną chwilę na ratowanie zwierząt. Robią to z dobroci serca i niemal każdego dnia są świadkami wielu okrucieństw. W ciągu roku przeprowadzili 142 interwencje. Historie, które usłyszałam odbierają mi mowę i cisną łzy do oczu. – Pragniemy podkreślić, że to nie są interwencje przez nas wymyślone. Każdy przypadek został nam zgłoszony przez obywateli – zaznacza Paula Piasecka, kierownik schroniska.

Z Paulą, Olą, Karoliną, Piotrem i Grzegorzem spotykam się w Gaju. Zaprosili mnie na krótkie spotkanie podsumowujące ostatnie tygodnie ich pracy. Zaledwie w ciągu godziny usłyszałam kilka relacji z interwencji, po których nie jestem w stanie spokojnie zasnąć. Wciąż mam przed oczami zdjęcia wychudzonych i zaniedbanych zwierząt. – To człowiek zgotował im ten okrutny los. A psy, tak samo jak ludzie, czują ból, strach i niepewność – wyjaśnia behawiorysta Grzegorz Kałużny.

– Jedni z nas po powrocie do domu biorą długą kąpiel, drudzy siadają w ciszy, inni z kolei głośno krzyczą – relacjonuje Karolina Marzec. Ma ona na swoim koncie wiele interwencji. Większość pamięta do dziś. – Gdy zamknę oczy to wciąż widzę błagające oczy i wyciągnięte przez kraty łapy, które gniją od brodzenia w odchodach – dodaje.

Zespół interwencyjny reaguje na każdy telefon, nawet anonimowy. – Zgłoszenia przychodzą z zewnątrz na nasz numer alarmowy. Każde traktujemy poważnie – zapewnia pani Karolina. Wolontariusze woleliby jednak, aby telefon zamilkł na zawsze. Wówczas oznaczałoby to, że zwierzęta są bezpieczne. – Musimy pamiętać, że znęcanie się nad psem to nie tylko bicie czy kopanie. Znęcanie się to także głodzenie i zmuszanie do przebywania na mrozie czy w upale – wyjaśnia Grzegorz Kałużny.

Wolontariusze znajdują psy, które całe życie spędzają na łańcuchu, bądź wegetują w kojcach, w których nikt nie sprząta. – Psy brodzą w błocie i własnych odchodach. Ich ciała gniją. Zwierzęta rzadko dostają świeżą wodę. Mają szczęście, gdy spadnie deszcz, a do ich zapleśniałych misek trafią resztki ze stołu. Często to są suche ziemniaki czy czerstwy chleb. Ludzie muszą zrozumieć, że tak nie wolno! Pies to nie jest obowiązek, tylko przywilej, o który musisz dbać jeśli już go posiadasz! – podkreśla pani Karolina.

Alarm na łańcuchu

Zespół odebrał wiele psów. Na interwencję zawsze jadą przygotowani. Mają smycze, klatki i czas, bowiem każde takie spotkanie z właścicielem czworonoga jest inne. Często konieczne są długie negocjacje. Czasem niezbędna jest wizyta policji czy straży miejskiej. Zdarza się jednak również, że właściciel oddaje zwierzę bez mrugnięcia okiem. – Wówczas najważniejszym pytaniem, które pada jest to czy może zrobić to bez kosztów – podsumowuje Karolina Marzec.

Niestety wolontariusze nie zawsze zdążą w porę. Nieraz pies nie ma nawet siły podnieść oczu. Zrezygnowany wegetuje do końca swoich dni. – Nie zawsze nam się uda go odratować. Ale zrobimy wszystko, by dać mu szansę na krótkie, ale godne życie – zapewniają.

Wolontariusze dają również szansę właścicielom. Nie każda interwencja kończy się odebraniem zwierzęcia. – Czasem umawiamy się, że dajemy sobie czas na poprawę warunków. Tydzień, dwa… Niestety bardzo często ludzie wcale nie mają zamiaru zadbać o psa. Nie zadaszą mu budy, mimo że obiecali. Nie wymienią zardzewiałych misek. Nie nakarmią… – relacjonuje Grzegorz. – Dla takich ludzi pies to alarm na łańcuchu. Niemalże darmowy. Ważne, że robi hałas. No chyba, że nie ma już siły szczekać – dodaje.

Się wyliże…

Podczas jednej z ostatnich interwencji wolontariusze zauważyli psa z dziurą w futrze wielkości ludzkiej pięści. – Właściciel przekonywał nas, że to nic takiego. Że się wyliże… Pies natychmiast został odebrany i trafił pod opiekę weterynarza – mówi Aleksandra Jaskulska i zapewnia, że tego typu sytuacje często kończą się w sądzie. – Opieramy się na ustawie o ochronie zwierząt. Pierwszym zapisem tego dokumentu jest ten mówiący o tym, że „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. I my właśnie tego strzeżemy – wyjaśnia Karolina Marzec.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że za okrutne znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara nawet do pięciu lat więzienia.

Wierzą w edukację

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju prowadzi również zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży. Pracownicy oraz wolontariusze wierzą, że tylko w ten sposób są w stanie zaradzić okrutnemu traktowaniu zwierząt. – Od wielu lat prowadzimy akcję pod hasłem „Przyjdź się Przytul”. Akcja ta jest skierowana do dzieci, młodzieży, a także osób dorosłych i ma za zadanie kształtować podstawy prawidłowego traktowania zwierząt, zasad bezpieczeństwa oraz przybliżać działalność Schroniska. Naszym zdaniem pozwoli to w przyszłości zmniejszyć problem bezdomności i złego traktowania zwierząt. Osoby, które do nas przychodzą uczą się wrażliwości i tą wrażliwością na los zwierząt zarażają swoje rodziny i przyjaciół – wyjaśnia kierownik schroniska.

Przypominamy, że każde złe traktowanie zwierząt można zgłosić anonimowo. – Misją naszej fundacji jest zwalczanie bezdomności i złego traktowania zwierząt. Naprawdę warto im pomagać. Dziś setki, może nawet tysiące zwierząt, czeka na naszą pomoc. Nie bójcie się zgłaszać nieodpowiedniego traktowania zwierząt. Musimy dać im szanse na nowe życie. Interwencje możecie zgłaszać pod numerem telefonu – 793 100 276 lub adresem e-mail: interwencje.gaj@gmail.com – podpowiada Paula Piasecka.

Dominika Górna
Dziennikarz, politolog i kibic speedwaya

A to ciekawe

Policjant udaremnił dalszą jazdę pijanemu kierowcy. Nietrzeźwy miał prawie 2 promile

Sytuacja miała miejsce dziś, tj. 20 maja na ul. Chłapowskiego, między blokami w Śremie. Łukasz Góra poruszając się samochodem niemal zderzył się z pijanymi...

Pożar traktora w Rusocinie

W piątek, o godzinie 11.25 wpłynęło zgłoszenie o pożarze na terenie jednego z gospodarstw rolnych w Rusocinie. Zgłaszający poinformował o pożarze traktora, który znajdował...

Kolejna zbiórka darów pojechała na Ukrainę

- W Komendzie Powiatowej Policji w Śremie zakończyliśmy trzeci etap policyjnej zbiórki rzeczy dla potrzebujących pomocy i walczących o wolność Ukrainy. Dzięki współpracy z...