-0.5 C
Śrem
środa, 27 stycznia, 2021
Strona główna Aktualności Przywracają nadzieję i wiarę w ludzi...
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Przywracają nadzieję i wiarę w ludzi…

Tegoroczny Weekend Cudów Szlachetnej Paczki minął bezpowrotnie. Jednak emocje wciąż nie opadły. W sercach wolontariuszy kołaczą myśli związane w finałem. Szlachetna Paczka to przede wszystkim ludzie. Osoby empatyczne, pełne emocji i chęci niesienia pomocy. Wśród śremskich wolontariuszy są same kobiety. Mają one swoje rodziny. Są żonami, matkami, pracują zawodowo. Spełniają się w różnych dziedzinach życia. Jednak jakiś czas temu podjęły decyzję, że chcą nieść pomoc innym.

Z liderką Szlachetnej Paczki w Śremie Joanną Rozmiarek oraz z dwiema wolontariuszkami, Martą Galewską i Anną Wachowicz znam się osobiście od dwóch lat. Sama jestem wolontariuszką. Jednak nigdy nie rozmawiałam z nimi o nurtujących nas na co dzień problemach. Tym razem przy kawie mieliśmy okazję poruszyć kilka kwestii.

Karolina Mozgwa – Jak zaczęła się Wasza przygoda ze Szlachetną Paczką?

Marta – Zobaczyłam ogłoszenie na FB i postanowiłam odpowiedzieć na apel o poszukiwaniu wolontariuszy. Sama dobrze wiem, jak to jest potrzebować pomocy i nigdy nie przechodzę obojętnie obok apeli o pomoc. Będąc wolontariuszem Szlachetnej Paczki mogę to robić w sposób zorganizowany i na szeroką skalę.

Ania – Dowiedziałam się, że poszukiwani są wolontariusze i postanowiłam się zgłosić. Dokładnie nie wiedziałam na czym to polega. Spodobało mi się i tak już minęło dwa lata.

Czy trudno jest być wolontariuszem? Co należy do Twoich zadań?

Marta – Przy odrobinie dobrych chęci każdy może zostać wolontariuszem. Wystarczy kilka godzin tygodniowo. W przypadku Szlachetnej Paczki najintensywniejszy czas przypada mniej więcej od października do grudnia, więc nie jest to mocno absorbujące zajęcie. Zaraz po wakacjach zaczynamy rozglądać się za rodzinami, osobami samotnymi, którym moglibyśmy pomóc. Przez ponad trzy miesiące spotykamy się z takimi ludźmi, rozmawiamy o ich sytuacji i potrzebach. Do nas należy pierwsza ocena i wstępna kwalifikacja rodziny do programu Szlachetnej Paczki. Gdy już takie rodziny zostaną przyjęte pod naszą opiekę, spisujemy szczegółowo ich historię i potrzeby, tak by mógł się z nimi zapoznać na naszej stronie internetowej, potencjalny darczyńca. W kolejnych krokach utrzymujemy kontakt zarówno z rodziną, jak i z darczyńcą, aż do finałowego Weekendu Cudów, kiedy to nasze wielomiesięczne działania kumulują się w jedno wielkie dobro. Weekend Cudów to pracowity czas, ale też podsumowanie naszych wysiłków. Zawsze wtedy mówimy, że było warto. W zależności od woli rodziny nasz kontakt z nimi utrzymuje się jeszcze długo po zakończeniu oficjalnych działań. Osobiście opiekuje się jeszcze dwiema rodzinami z 2019 roku.

Co natomiast należy do obowiązków lidera?

Joanna – Podobnie jak wolontariusze ja również odwiedzam rodziny. Zajmuje się też organizacją całości. Wszystko zależy od tego jakich wolontariuszy ma lider i na pomoc jakiego koordynatora może liczyć. W Śremie ekipa jest bardzo zgrana i zaangażowana. Dzięki temu praca nie spoczywa tylko na mojej głowie, ale jest podzielona na całą grupę.

Jakie emocje towarzyszą Waszym przygotowaniom?

Joanna – Jest cały wachlarz emocji. Strach czy wszystko się uda tak, jak zaplanowaliśmy. Podekscytowanie nadchodzącym Weekendem Cudów. Radość, że jest tylu ludzi chcących zostać darczyńcami. Wdzięczność za pomoc okazaną przez lokalną społeczność. I wzruszenie kiedy dostarczamy paczki do rodzin.

Marta – Przygotowania do Weekendu Cudów to emocjonujący czas. Największe wiążą się z odwiedzinami u rodzin. Poznajemy wtedy mnóstwo historii chwytających za serce. Tego nie da się opisać. Każdą z nich musimy jednak traktować indywidualnie i skrupulatnie sprawdzić, czy nasza pomoc będzie mądrą pomocą, bo takie jest motto Szlachetnej Paczki. Poprzez pomaganie mamy dać tym ludziom impuls do zmiany swojego życia na lepsze, dać im nadzieję i wzniecić wiarę, że może być lepiej. Poza emocjami podczas spotkań, praca przed Weekendem Cudów to setki telefonów, wiadomości, szukaniu sponsorów, pomocników, nagłaśnianiu akcji. Nie próżnujemy.

Ania – Wolontariat to bardzo dużo emocji. Tych dobrych podczas wręczania paczek, ale też tych smutnych, gdy poznajemy historie rodzin. Często w tych opowieściach kryje się cierpienie i lęk o przyszłość.

Czy wiele osób pomogło w tegorocznym przygotowaniu Weekendu Cudów?

Joanna – W tym roku mieliśmy pewne problemy z organizacją. Ciężko było znaleźć odpowiedni magazyn, który ktoś by nam użyczył za darmo. Nie mogliśmy także znaleźć ludzi, czy też firm, którzy wsparliby nas w przygotowaniu podarunków dla darczyńców. Prawdopodobnie przez pandemią mieliśmy także problem z zapewnieniem posiłków dla wolontariuszy i pomocników na magazynie. Podobnie było z busami potrzebnymi do rozwożenia paczek. Dosłownie wszystko po kolei się w tym roku waliło. W efekcie jednak znaleźli się ludzie, którzy dosłownie na ostatnią chwilę nas uratowali. Do samego końca nie było pewne czy wszystko na czas dotrze. Ale udało się.

Z jakim najsmutniejszymi sytuacjami podczas spotkań z rodzinami spotkałyście się?

Joanna – Spotykamy różne rodziny, które z wielu powodów potrzebują naszej pomocy. Ciężka choroba, ogromna samotność u seniorów, strata majątku wskutek pandemii. Każda jest smutna i chwytająca na serce. Budujące jest to, że ci ludzie chcą walczyć o swoje życie i lepsze jutro.

Marta – Najsmutniejsze są dla mnie sytuacje związane z małymi dziećmi. Jako mama nie mogę koło takich przejść obojętnie. W zeszłym roku pod moje skrzydła trafiły małe dziewczynki, których mama zmarła. Ich pełne tęsknoty spojrzenia mam przed oczami do dzisiaj. To taka sytuacja, gdzie nie wiadomo, co byśmy im podarowali, nie przywróci im to mamy.

Czy ludzie, których odwiedzacie są wobec Was szczerzy?

Joanna – Oczywiście, tak jak wszędzie, spotykamy różnych ludzi. Nie wszyscy także rozumieją ideę Szlachetnej Paczki. Nie jest to typowa paczka na święta, która funkcjonuje w wielu instytucjach. U nas hasłem jest mądra pomoc. My głodnemu nie chcemy dawać ryby tylko wędkę i nauczyć go z niej korzystać, tak by już nigdy nie był głodny.

Marta – W większości tak, chociaż nie zawsze. Ten rok jest pod tym względem łatwiejszy, ponieważ mam doświadczenie z roku ubiegłego. Wiem na co warto zwrócić uwagę i jakie zadać pytania. Bardzo pomocna jest także obecność wolontariusza towarzyszącego, bo jest on dla mnie drugą parą oczu i uszu.

Ania – Często spotykam się z rodzinami, które są bardzo szczere i na wszystko chcą pokazać dokumenty. Niestety zdarzają się też takie osoby, które trochę koloryzują rzeczywistość, żeby tylko dostać się do projektu. Ich kombinacje często zostają jednak odkryte.

Czy pandemia miała wpływ na przebieg finału?

Joanna – Na pewno większość problemów, na jakie się natknęliśmy w trakcie przygotowań wynikała przynajmniej po części z obecnej sytuacji. W tym roku darczyńcy nie mogli spotkać się z rodzinami, co ich bardzo zasmuciło. Jeśli chodzi typowo o naszą pracę z rodzinami po prostu należało przestrzegać reżimu sanitarnego. Wolontariusze pracowali tak jak w roku ubiegłym, ponieważ przede wszystkim w obecnej sytuacji powinniśmy być dla ludzi.

W jaki sposób zachęciłybyście ludzi, aby zdecydowali na wolontariat?

Ania – Dzięki Szlachetnej Paczce bardziej doceniam to, co mnie otacza. Jestem jeszcze bardziej wdzięczna za zdrowie i bliskich, na których zawsze mogę liczyć. Uważam, że wolontariat to niezwykłe doświadczenie. Zachęcam więc do przeżycia tego na własnej skórze i pomocy innym, bo ta pomoc jest naprawdę potrzebna.

Marta – Po pierwsze podpowiadając, że dobro powraca. Po drugie, zapewniając, że każdy znajdzie czas na bezinteresowne niesienie pomocy. To zaledwie kilka godzin w tygodniu, które można wygospodarować wtedy kiedy nam najbardziej pasuje. W naszej grupie zawsze okazujemy sobie wsparcie i tego też może spodziewać się każda nowa osoba. Wolontariat nie jest smutnym obowiązkiem, a satysfakcja z niego ogromna.

Dziękuję Wam bardzo za rozmowę i życzę, aby przyszły rok był lepszy dla nas wszystkich.

Bez ludzi dobrej woli, którzy bezinteresownie niosą pomoc nie byłoby Weekendu Cudów. W tym roku Szlachetną Paczkę Śrem wsparli:

  • burmistrz Śremu Adam Lewandowski
  • sołtys Zbrudzewa Nina Stępa
  • żołnierze 124 batalion Lekkiej Piechoty Śrem Wojska Obrony Terytorialnej
  • Śremski Instytut Historii (Wiktor Chicheł i Jakub Kaczmarek)
  • Marek Nadolski
  • Maciej Galewski
  • Tajemniczy kierowca busa
  • Pomocna Dłoń Śrem
  • Leszek Złotowski
  • Gusto Ristorante Śrem
  • Pizzeria Tropicana
  • Dorota Witczak
  • Przedszkole językowe „kinderki.pl”
  • Karolina Makowska
  • Malwina Jurga
  • Natalia Podeszwa
  • Daria Drożdziel-Olejniczak
  • Danuta Dudek
  • Szymon Malak
  • Marzena Wolarczyk
  • Anna Andrzejczak
  • Słodkolandia
  • FRESHgroup
  • Plantacja Choinek w Śremie
  • PSB Mrówka Śrem
  • Warsztat Terapii Zajęciowej Śrem

Najczęściej czytane

Koronawirus w śremskiej podstawówce!

W Szkole Podstawowej nr 1 w Śremie u jednej z uczennic potwierdzono zakażenie COVID-19. Natychmiast po uzyskaniu tej informacji dyrekcja placówki powiadomiła rodziców uczniów...

Pożar w Wyrzece. Trwa akcja gaśnicza płonącego budynku mieszkalnego

Krótko przed godziną 10 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze budynku w Wyrzece. Na miejscu jako piersi byli miejscowi ochotnicy z Wyrzeki, którzy ustalili,...

Ruszyły prace wokół ścieżki pieszo-rowerowej do Zbrudzewa

Kładka pieszo-rowerowa nad kanałem ulgi i ścieżka pieszo-rowerowa do Zbrudzewa oraz w kierunku Mechlina to inwestycja, na którą mieszkańcy czekają od kilku lat. W...