14.8 C
Śrem
sobota, 21 maja, 2022

Strona główna Aktualności System zdrowia się zapadł. Straż jeździ z lekarzem
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

System zdrowia się zapadł. Straż jeździ z lekarzem

O ile złego słowa nie można powiedzieć na personel medyczny, o tyle państwowy system zdrowia jest w poważnym kryzysie spowodowanym przez pandemię. Nikt nie powinien się więc dziwić, że coraz częściej do zdarzeń medycznych wysyłani są strażacy.

Strażakom nie można odmówić przeszkolenia oraz chęci, ale nie mogą oni wykonywać czynności za ratowników medycznych. Dlatego można spotkać się z sytuacją, kiedy do pacjenta udaje się wóz strażacki z lekarzem i ratownikami na pokładzie.

Nastały trudne czasy. Dla każdego z nas. Czasy, w których lepiej nie chorować, bo na karetkę można się nie doczekać. Prędzej może przyjechać zakład pogrzebowy.

Karetki w kolejkach. Pacjenci czekają na ratunek

Czasy przykre, bo obserwować zapaść systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne nie jest łatwo, a to dzieje się na naszych oczach. Karetki czekają po kilka godzin w kolejce na przekazanie pacjenta na SOR. Jeśli tylko to, to pół biedy, bo czas oczekiwania na ambulans się skraca, ale jeśli przewożony pacjent był pozytywny lub z podejrzeniem COVID-19? Wtedy ambulans trafia do kolejnej kolejki – tym razem na odkażanie. W ten sposób powstaje luka, którą wypełnia helikopter LPR, latając do pacjentów, którym wystarczy pomoc naziemnego zespołu ratownictwa medycznego. Co w sytuacji, gdy ani ZRM ani LPR nie może? Pomogą strażacy.

Pomogli strażacy

Z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w czwartek 12 listopada, gdzie do niemowlęcia z problemami z oddychaniem wysłano straż pożarną. To nie pierwszy taki przypadek w historii śremskiej jednostki, ale jeden z nielicznych, którym wóz strażacki robił za ambulans medyczny.

Strażacy pomogli dziecku, ale konieczna była ocena jego zdrowia przez lekarza. Jak to zrobić, kiedy karetki nie było? Był za to helikopter LPR i nawet był pomysł, żeby ze szpitala poleciał on we wskazane miejsce. Szybko jednak od tego odstąpiono – poziom paliwa w maszynie wskazywał ryzyko, że w przypadku wykonania tego lotu nie dolecą oni do bazy na Ławicy.

Zapadła błyskawiczna decyzja. – Kierujący działaniami ratowniczymi w oparciu o zapis ustawy o Państwowej Straży Pożarnej odstąpił od zasad działania uznanych powszechnie za bezpieczne – wyjaśnia st. kpt. Tomasz Kierzek, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Śremie. W praktyce oznaczało to, że wóz strażacki pojechał do szpitala i przywiózł na miejsce działań lekarza oraz ratowników z LPR.

Następnie ten sam wóz powrócił do szpitala z medykami oraz małym pacjentem i jego mamą, którymi zaopiekowano się w lecznicy.

Koło się zamyka. Wóz strażacki robi za karetkę, ale kiedyś gdzieś indziej, w innym miejscu ten wóz strażacki będzie potrzebny, bo komuś pali się dom. Co wtedy? Dobrze, że mamy jeszcze prężnie działające jednostki ochotniczych straży pożarnych, na które również można liczyć, bo w przeciwnym razie i tutaj byłaby zapaść i nie byłoby komu jeździć do pożarów czy wypadków.

Michał Czubak
Dziennikarz. Publikował w prasie i telewizji m.in. w Polska The Times, Głos Wielkopolski, TV Wielkopolska.

A to ciekawe

Policjant udaremnił dalszą jazdę pijanemu kierowcy. Nietrzeźwy miał prawie 2 promile

Sytuacja miała miejsce dziś, tj. 20 maja na ul. Chłapowskiego, między blokami w Śremie. Łukasz Góra poruszając się samochodem niemal zderzył się z pijanymi...

Pożar traktora w Rusocinie

W piątek, o godzinie 11.25 wpłynęło zgłoszenie o pożarze na terenie jednego z gospodarstw rolnych w Rusocinie. Zgłaszający poinformował o pożarze traktora, który znajdował...

Kolejna zbiórka darów pojechała na Ukrainę

- W Komendzie Powiatowej Policji w Śremie zakończyliśmy trzeci etap policyjnej zbiórki rzeczy dla potrzebujących pomocy i walczących o wolność Ukrainy. Dzięki współpracy z...