9.8 C
Śrem
środa, 21 października, 2020
Strona główna Kultura Nasza droga kultura - tylko dla kogo?
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -
- reklama -

Nasza droga kultura – tylko dla kogo?

Minęły wakacje, rozpoczął się sezon jesienno zimowy w naszych placówkach kultury. Warto podsumować, nie tylko okres kanikuły, ale także całe pierwsze półrocze, bo było ono bardzo nietypowe dla naszych instytucji kulturalnych z uwagi na panującą pandemię i rygory jakie się z nią wiązały. I mimo, że obostrzenia w dalszym ciągu obowiązują, to od czerwca stopniowo placówki kultury wreszcie otwierają się na ludzi, prezentują swoją ofertę i zachęcają mieszkańców do skorzystania.

Mamy, jak zapewne wszystkim wiadomo, trzy placówki kultury w naszej gminie. Jest to Śremski Ośrodek Kultury, Biblioteka Publiczna i Muzeum Śremskie. Każda z tych placówek – co oczywista – jest powołana do nieco innych celów i zadań, ale jak pokazuje praktyka, bywa z tym bardzo różnie. Od pewnego czasu, i bynajmniej nie dotyczy to tylko minionego półrocza, każda z nich stara się powiększyć swoją ofertę o to samo, co oferuje inna. Jest z tym niemało zamieszania i zdziwienia nie tylko wśród śremian ale również osób z zewnątrz. Zauważmy, że wszystko dzieje się za aprobatą i przyzwoleniem władz. Przykłady? Ot choćby koncerty rockowe organizowane przez muzeum, czy spektakle teatralne w bibliotece. O ile można zrozumieć wystawianie w salce bibliotecznej małych form teatralnych w czasie, gdy nie było w Śremie sali widowiskowej z prawdziwego zdarzenia, to teraz organizowanie koncertów przez muzeum rodzi pytania o sens utrzymywania dwóch placówek kultury, które w istocie rzeczy starają się robić to samo. Przy czym pieniądze, jakie otrzymują na swoją działalność podmiotową, są przyznawane, najoględniej rzecz ujmując, bardzo uznaniowo i bez dostatecznego rozeznania, co do potrzeb i oczekiwań mieszkańców.

Sala widowiska w … muzeum

O jej lokalizacji zdecydowały arbitralnie władze gminy. Nie było żadnych społecznych konsultacji, a szkoda. Wybudowano ją z pieniędzy podatników, przy wielomilionowym wsparciu środków unijnych. Dlaczego powstała właśnie tam? Starsi czytelnicy Tygodnia zapewne pamiętają, jak swego czasu na naszych łamach prezentowaliśmy udostępnioną nam przez burmistrza wizualizację całego kompleksu kulturalnego, jaki miał powstać na terenie parku Puchalskiego. Nic z tych planów nie wyszło. Za to wybudowano nowy obiekt w miejscu nieco dziwacznym, tuż obok dużego uskoku gruntu, przez co sala widowiskowa jest stosunkowo mała. Za mała, by organizować w niej duże komercyjne spektakle czy widowiska. Znawcy tematu mówią, że aby się takie imprezy samofinansowały, a jeszcze została przysłowiowa złotówka zysku dla organizatora, trzeba sprzedać minimum 300 biletów, a miejsc siedzących na sali jest dużo mniej. Nikt o tym nie pomyślał podczas projektowania jej lokalizacji, a szkoda. Zresztą „na dziś” wykorzystywać jej komercyjnie nie można, bo środki unijne jakie przekazał na jej budowę marszałek województwa są obwarowane zapisami w umowie, że beneficjent środków nie może prowadzić w niej działalności komercyjnej przez 5 lat. Brak wystarczająco dużego parkingu, niezbędnego dla tego typu obiektu, pozostawiamy bez komentarza.

Muzeum – finansowy krezus

Trudno powiedzieć, według jakich kryteriów przydzielane są środki budżetowe na działalność podmiotową naszych placówek kultury. W ostatnich trzech latach bardzo zyskało muzeum. Czy to ze względu na wybudowany nowy obiekt? W budżecie gminy na 2018 rok przydzielono tej placówce 758 549 zł. Ale już w kolejnym roku było to 1 103 255 zł, a na 2020 rok muzeum otrzymało aż 1 300 000 zł. To o 197 tysięcy złotych więcej niż roku temu i uwaga: aż o 541 451 zł więcej niż w 2018. Ponad pół miliona więcej w przeciągu dwóch lat.

Na co poszły te środki? Między innymi na organizację imprez muzycznych

Letni cykl koncertów muzycznych, jakie organizowało muzeum pod hasłem „Muza w muzeum” kosztowały nas, czyli podatników, dobre kilkadziesiąt tysięcy złotych. Skorzystała z niego stała, niewielka grupa bywalców, oraz a może przede wszystkim artyści, którzy w dobie pandemii każde zlecenia przyjmowali z pocałowaniem w rękę, co jest skądinąd zrozumiałe. Ale rodzi się pytanie o sens tak wydatkowanych środków publicznych. Czy w czasie, gdy liczymy się z każdym groszem, nie można było lepiej spożytkować tych środków? Jeżeli miałyby pozostać w sferze kultury, to sensowniej byłoby przeznaczyć je na dobry początek budowy amfiteatru nad jeziorem, co już burmistrz Lewandowski publicznie zapowiedział. Te kilkadziesiąt tysięcy złotych na pewno by się tam bardziej przydały.

ŚOK – ubogi krewny

Patrząc na przyznane dotacje podmiotowe na rzecz ŚOK w ciągu ostatnich trzech lat, jawi się ta instytucja jako ubogi krewny w stosunku do muzeum czy biblioteki. 774 153 zł w 2018r, 775 000 zł w 2019 roku i 850 000 zł przyznane na 2020 rok to naprawdę niewiele. Zdaniem dyrektor Anny Szmyt-Baranowskiej wychodzi około 70 tys na miesiąc. Starcza na płace i pochodne oraz opłacenie wszystkich kosztów, na działalność merytoryczną zostaje niewiele, coś około 10 tys zł. Co za tę kwotę można zaproponować mieszkańcom? Owszem, ŚOK zawsze „dorabiał” sobie wpływami z biletów z kina, ale w tym roku z wiadomych przyczyn kino przez kilka miesięcy stało puste, ale koszty zostały.

Patrząc na jesienną ofertę programową ŚOK-u, widzimy różnorodne tematycznie propozycje skierowane zarówno do dzieci, jak i do młodzieży i dorosłych, ale – uwaga – wszystkie te propozycje odpłatne, a do tego niektóre z zajęć oferowane są w cyklu dwutygodniowym. Mało tego. Odpłatność w tym sezonie jest o 100 procent wyższa niż wcześniej. Dyrektor placówki nie ukrywa, że może robić więcej i taniej, ale nie ma środków na opłacenie prowadzących zajęcia instruktorów. Do tego dodać należy zbyt skromną bazę. Owszem, w ostatnich latach niemałym nakładem wyremontowano gruntownie cały obiekt ŚOK-u, ale od tego nie przybyło pomieszczeń do zajęć tematycznych. ŚOK – co nikogo w Śremie nie dziwi, ale już poza naszym miastem i owszem – nie posiada własnej sali widowiskowej. Stara, pamiętająca jeszcze czasy zamierzchłej komuny, sala Bazar którą podnajmowano nie nadaje się do organizacji takich imprez jak koncerty czy widowiska kulturalne, bo nie spełnia wymogów bezpieczeństwa dla zgromadzonych tam osób. Konieczna byłaby jej gruntowna przebudowa i adaptacja do obowiązujących przepisów, zdaje się, że gra nie jest warta świeczki. ŚOK, z niezrozumiałych dla nas i chyba dla nikogo spoza muzeum względów, nie może korzystać z nowo wybudowanej sali widowiskowej w muzeum, bo… właścicielem i dysponentem sali jest muzeum.

Biblioteka ma inne cele i zadania

W najkorzystniejszej sytuacji jest biblioteka publiczna, która po przeniesieniu się do nowej siedziby, dodajmy od razu, bardzo obszernej powierzchniowo, korzysta z tego, organizując wiele imprez, spotkań, wernisaży a nawet spektakli teatralnych, nie zaniedbując swojej statutowej działalności. Gruntownie wyremontowany i dobrze wyposażony obiekt za niemałe pieniądze pozyskane z zewnątrz, jest dziś wizytówką Śremu. Można się nim chwalić, z dumą pokazywać przyjezdnym. Mieszkańcy mogą się cieszyć z różnorodnej oferty tej instytucji skierowanej nie tylko do czytelników książek. Ale ta placówka, mimo że otrzymuje najwyższą dotację podmiotową z budżetu (1 600 000 zł w 2019 i 2020 roku, a 1550 000 zł w 2018r) nie zastąpi nam ŚOK-u z jego zadaniami, bo biblioteka ma inne cele i zadania. Jako jedyna z omawianych tu trzech instytucji tylko ona ma ustawowo zagwarantowaną działalność, zwłaszcza że w naszym przypadku pełni również funkcję biblioteki powiatowej, na co dostaje coroczną dotację z powiatu. (art. 19 ust. 2 ustawy o bibliotekach – gmina ma obowiązek zorganizowania i prowadzenia co najmniej jednej biblioteki na swoim terenie)

Dla kogo środki na kulturę?

Władze samorządowe gminy Śrem przeznaczają rokrocznie na kulturę niemałe kwoty. Oscylują one na poziomie około 6 milionów złotych rocznie. To niemało jak na gminę zamieszkałą przez 40 tys mieszkańców. I nie chodzi tu o to, by te wydatki ciąć. Trzeba raczej zastanowić się, jak sensownie te pieniądze podatników wydatkować. A sensownie będzie się je wydatkować wówczas, gdy postawimy sobie jasne, zrozumiałe i akceptowalne społecznie cele i zadania dla naszych placówek kulturalnych.

Trzeba sobie postawić pytanie, jak chcemy wydatkować środki przeznaczone na kulturę. Określić priorytety. Czy stawiamy na fajerwerki, czyli na wielkie spektakularne wydarzenia pokroju Dni Śremu, na które każdorazowo idzie z budżetu 300 tysięcy i więcej, na wydawanie niemałych sum pieniędzy na występy artystów estrady na które przychodzi i tak jedynie garstka mieszkańców. Czy też nastawiamy się na systematyczną pracę z naszymi dziećmi i młodzieżą, zapewniając im przy tym nie tylko rozrywkę i dobrze spędzony czas wolny od nauki szkolnej, ale także zdobywanie nowych umiejętności i szlifowanie własnych talentów pod fachowym okiem instruktorów. Czy Śrem może pochwalić się na zewnątrz pracą z młodzieżą, tak jak maleńki Krzywiń, który nie ma nawet własnego ośrodka kultury, ale ma za to własną salę widowiskowo-sportową. Na tej sali, pod okiem instruktorów uczy się tańca liczna grupa młodzieży, a najlepsi z sukcesami występują w całym kraju na różnych konkursach tańca towarzyskiego w różnych jego odmianach. Czy Śrem ma tak liczną, a przy tym zróżnicowaną wiekowo grupę mażoretek przy swojej orkiestrze dętej jak Książ Wielkopolski? Gdybyśmy policzyli, ile dzieci i młodzieży szkolnej w gminie Książ Wlkp. zaangażowanych jest w różnego rodzaju kółkach zainteresowań prowadzonych przez tamtejsze Centrum Kultury, i porównali to do Śremu, to mogłoby się to okazać wielce zawstydzające dla naszego miasta. Czy u nas brakuje dzieci utalentowanych tanecznie, muzycznie, plastycznie czy wokalnie? Dlaczego nie skupiamy ich wokół naszych instytucji kultury, nie pracujemy z nimi, nie szlifujemy ich talentów, tylko nastawiamy się na sowicie opłacanych przyjezdnych, którzy mają nam zapewnić kulturalną rozrywkę. Nie mnie oceniać, jak wysokich lotów jest to oferta, którą zamawiamy i na którą wydajemy krocie, ale w dobie wszechobecnego Internetu, telewizji oferujących rozrywkę na najwyższym światowym poziomie i to właściwie od ręki i za darmo, wydaje się, że jest to droga donikąd.

Odrębnym pytaniem, jak sądzę również bardzo na czasie, jest utrzymywanie dwóch placówek kultury – SOK-u i Muzeum Śremskiego, skoro obie de facto starają się robić to samo? Czyż nie sensowniej byłoby je połączyć, zaoszczędzić nieco na administracji, a w zamian zaoferować mieszkańcom jeszcze bogatszą ofertę kulturalną? Może radni pochylą się nad tym problemem? Na pewno pochylić się muszą nad propozycjami podziału środków budżetowych na przyszły rok, by nie dochodziło do takich anomalii, jak to ma miejsce w roku bieżącym.

Najczęściej czytane

Koronawirus w śremskiej podstawówce!

W Szkole Podstawowej nr 1 w Śremie u jednej z uczennic potwierdzono zakażenie COVID-19. Natychmiast po uzyskaniu tej informacji dyrekcja placówki powiadomiła rodziców uczniów...

Ruszyły prace wokół ścieżki pieszo-rowerowej do Zbrudzewa

Kładka pieszo-rowerowa nad kanałem ulgi i ścieżka pieszo-rowerowa do Zbrudzewa oraz w kierunku Mechlina to inwestycja, na którą mieszkańcy czekają od kilku lat. W...

5 powodów, dla których warto zdecydować się na rolety zewnętrzne

Termoizolacja i designerski wygląd, to tylko dwie z podstawowych zalet posiadania rolet. Można powiedzieć, że rolety zewnętrzne, to współczesna, ulepszona wersja okiennic. Niegdyś ludzie montowali...